Znowu mnie odrzuciła. Robi to za każdym, pieprzonym razem gdy staram się z nią porozmawiać. "Nie masz się czemu dziwić" mówi Ryan, zawsze gdy siedzę załamany w domu. Przyjaciel. Nie mogę narzekać, bo wspiera mnie na każdym kroku, ale w tej kwesti, ma jedno zakodowane zdanie. Jestem sam sobie winien i ona ma prawo mnie odrzucać. Tyle, że ja się zmieniłem! Nikt nie chce mi w to uwierzyć i powtarzają "daj sobie spokój, żyj własnym życiem". Okej, mam żyć własnym życiem. Tyle, że moim życiem jest ONA. Nic już na to nie poradzę. Uzależniłem się od jej obecności. Była tu zawsze. Każdy kąt tego domu kojarzy mi się właśnie z nią. Sypialnia tym bardziej. Ostatnio nawet przestałem tam sypiać przez myśli o niej. Jednak nawet gdy leżę sam, na kanapie, starając się skupić na filmie, myślę o niej, bo to tutaj spędzaliśmy razem wieczory. To przy tamtym stole jedliśmy wspólne śniadania. To na tamtym blacie sadzałem ją całując. To na tamtym korytarzu pękaliśmy ze śmiechu po każdej imprezie. Nie umiem innaczej żyć. To trwało za długo.
Ja. Justin Drew Bieber. Dwudziesto trzy letni młody mężczyzna. Fotograf. To w ten sposób zarabiam, w dodatku wystarczająco duzo pieniędzy. Urodziłem się w Stratford, w Kanadzie. Mam młodsze, przeurocze rodzeństwo. Jazzy i Jaxon. Wyprowadziłem się z domu dosyć szybko pod pretekstem "poszukiwania wlasnej osobowości". Gdy miałem dwadzieścia lat mieszkałem już w Nowym Jorku, w centrum, jako fotograf. W jednej z agencjii poznałem początkującą modelkę, Jourdan. Tak właśnie się poznaliśmy, zakochaliśmy w sobie. Mieszkaliśmy razem w moim domu. Mogłem ją fotografować dwadzieścia cztery godziny na dobę. Zawsze wyglądała tak pięknie. Jednak ja ją zdradzilem. Teraz moje życie to praca, nic innego. Co mogę zrobić?
-Idź do klubu, poderwij jakąś laskę, umów się z nią, postaw jej drinka, zaszalej, prześpij się z nią, a potem w tragiczny, ale i filmowy sposób PORZUĆ! - Chaz chyba zbyt wczuł się w role sercowego eksperta.
-Chaz, nie każdy chodzi do klubów tylko po to, żeby przelecieć jakąś laskę - wtrącił się Ryan.
-Ta Twoja Cass narobiła Ci wody z mózgu - jęknął niezadowolony Chaz. Obserwowałem tą bezsensowną wymianę zdań, pijąc piwo i patrząc przed siebie w ciemne drzewa. Siedzieliśmy właśnie na tarasie, była przyjamna i ciepła noc. W tym momencie zatęskniłem za Jou siedzącą wieczorami na moich kolanach.
-Wychodzę chłopaki, jadę do siebie - westchnąłem wstając i biorąc kurtkę do ręki. Zignorowałem ich nalegania, żebym został. Byłem przybity wczorajszą sytuacją. Próbowałem, znowu porozmawiać z Jourdan. Wyszło jak zwykle.
-Jourdan-
Jakim cudownym sposobem wygramoliłam się, zaspana z łózka. Spojrzałam na zegarek. 02:10. w głowie miałam tylko jedną myśl. Kto przyjeżdża do centrum o drugiej w nocy i dobija się do moich drzwi? Powlokłam się przed duży, delikatnie oświetlony salon i zaczęłam otwierać drzwi. Otworzyłam je, ale i w tym momencie ziwenęłam. Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam bardzo dobrze znaną mi, genialnie zbudowaną sylwetkę.
-Justin... - westchnęłam bardzo ciężko widzac byłego chłopaka.
-Hej Jou, chyba Cię obudziłem - złapał w zęby dolną wargę, speszony.
-Tak, spałam - westchnęłam owijając się szlafrokiem i spojrzałam na niego trochę łagodniej.
-Chciałem sprawdzić co u Ciebie...
-Wejdź - wypaliłam przerywając mu. Będziesz tego żałować Jourdan Dallas. Wchodzimy do salonu, podkręcam delikatnie światło, ale Justin chwyta moją dłoń.
-Zostaw, tak jest idealnie.
-Um.. - odchrząkam - Chciałbyś się czegoś napić? Wina?
-Z chęcią - mruczy cicho. Idę do kuchni i wyjmuję dwa kieliszki do czerwonego wina, następnie dużą, zgrabna butelkę. Wkręcam korkociąg, mam jednak za słabe dłonie i chcąc nie chcąc podaję mu wino. - Otworzysz proszę?
-Jasne - kiwa od razu głową i zręcznie wyjmuje korek z wina. W formie jak zawsze.
-Chyba siłownia w domu nadal Ci służy - zaśmiałam się cicho.
-Korzystam z niej codziennie, jak tylko mam chwilę, czyli w sumie rzadko.
-Właśnie, jak w pracy? Masz dużo zleceń? - podaję mu kieliszek. Chwyta go.
-Tak, idzie mi coraz lepiej, jednak brakuje mi jednej takiej modelki...
Cisza. To ten moment, w którym na filmach jedno rzuca się na drugie i całuje jakby od miesiąca nie uprawiało seksu? Chyba tak, jedak żadne z nas nie wykonuje ruchu. Patrzę chwilę na kieliszek, potem przenoszę wzrok na Justina, który intensywnie wpatruje się w moją twarz.
-Chyba nie miałem tego mówić...
-Chyba tak...
Znowu milczymy. Kolejna taka cisza i znowu żadne z nas nie wykonuje najmniejszego ruchu. Dokańczam lampkę wina i odstawiam kieliszek na bok, Justin robi to samo. Wymijam blat i szturcham przez przypadek go w łokieć. Wino ląduje na jego koszulce.
-Cholera przepraszam - szybko biorę kawałek ręcznika papierowego i zaczynam wycierać plamę, Staram się zetrzeć ślad nie patrząc na niego. On jednak unosi mój podbródek i całuje delikatnie moje usta. Cholera, czy wszystko musi się dziać jak w dennej komedii romantycznej?
Oto rozdzał II!!! Przepraszam, że tak długo jednak święta to
święta i komputer był nieruszany. Dziękuję za tyle wyświetleń!
Jeśli się Wam naprawdę podoba, proszę udostępniajcie link.
Ze mną skontaktujecie się przez konto @HomeToAGrande
lub @bocaforbieber. SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU KOCHANI.
święta i komputer był nieruszany. Dziękuję za tyle wyświetleń!
Jeśli się Wam naprawdę podoba, proszę udostępniajcie link.
Ze mną skontaktujecie się przez konto @HomeToAGrande
lub @bocaforbieber. SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU KOCHANI.
P.S komentarze pod rozdziałami mile widziane! To daje mi dużą motywację!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz